Jakarta – diabelskie miasto i… tajemnicza karma

Bylismy w Jakarcie tylko tydzien ale nie wiemy nawet od czego zaczac, tyle sie wydarzylo… No dobrze, polecimy chronologicznie. Dotarlismy na stacje glowna z Bogor kolejka podmiejska, ktora w pelnym luksusie dowozi ludzi z przedmiesc do pracy w stolicy (klimka, siedzonka itp.). Wyskok ze stacji juz daje w pysk smrodem i tlumem ludzi na ulicy,…

Indonezja, czyli I have 20.000 rupiah in my pocket

W koncu opuscilismy zachodnie cywilizacje i ruszylismy odkrywac wschod. Poludniowo-wschodnia Azja marzyla nam sie juz od dluzszego czasu, a po Nowej Zelandii i Australii bylismy juz desperacko spragnieni jakiejs kultury. Po wyladowaniu na Bali (cholera, miesiac wczesniej podrozaly wizy do 35usd ode lba) nasze zmysly zostaly niemal obezwladnione po pieciu minutach jazdy taksowka. Zanim to…