Co to jest – zielone, okrągłe i śni się nam po nocach?

Haha, może nie do końca nam się to śni ale jest to dobre wyrażenie, ponieważ obcowaliśmy z tym przez ostatnie trzy miesiące – awokado. W ostatni czwartek zakończył się sezon pakowania awokado w naszej pakowalni, więc aż się prosi o podsumowanie i kilka zdjęć z zakładu pracy. Sama informacja trochę wszystkich zaskoczyła, ponieważ nikt się tego nie spodziewał – po prostu przed rozpoczęciem pracy nagle okazało się, że to już ostatni dzień. Dla nas na rękę, ponieważ i tak kończył nam się kontrakt za parę dni ale trochę żałujemy, że nie spotkamy się już w jednym miejscu z naszym ekstra zespołem. Coś się kończy, coś się zaczyna 🙂
Po zmianie i ostatnich pudełkach wrzuconych na paletę wszyscy spędzili wspólne popołudnie w naszej stołówce przy piwku na koszt firmy – było mega przyjemnie, dużo śmiechu i miłych rozmów (także o Polsce). Poniżej na zdjęciach postaramy się przedstawić naszych kolegów-wyrobników i jeśli pamiętamy, coś ciekawego z ich życia (wbrew pozorom, a zwłaszcza wbrew polskim stereotypom typowego robotnika, niektórzy z nich mają ciekawe życiorysy).

Co dalej? W tym tygodniu mamy wolne, wykręciliśmy się nawet z pracy w sadach, żeby przygotować się na powrót naszego gospodarza. Wszystko posprzątane, wyczyszczone, odkurzone. Nie możemy tylko zająć się ogrodem, bo od trzech dni ostro pada (nawet nasz strumień na dole naszych włości zamienił się w rwącą mini-rzekę). Trudno, nie będzie idealnie. Zastanawiamy się tylko, czy odwołali zakaz palenia ognia w regionie – to uzależnia ilośc pracy dla nas na posesji naszego gospodarza. Jeśli można palić ogniska, to pracy dla nas raczej nie będzie, co znaczy tyle samo, że zostaniemy tutaj chwilkę i ruszymy na północ zwiedzać i się kempingować. Jeśli nie można będzie palić ognisk, to będziemy mieli zajęcie na najbliższe może dwa tygodnie i dopiero ruszymy przed siebie. Czas pokaże!

A teraz, zapraszamy do zdjęć! Enjoy!

Aha, jeszcze jedno. Cały czas mamy dziwne wrażenie, że komuś się w głowie z czasem pomieszało. Niby słońce i ciepło, a wszędzie mikołaje i bombki… Cos nam tu ciągle nie pasuje. Jednak i tak lepsze to niż polski ziąb i zawierucha (i ciemnota). Zawsze byliśmy zdania, że lepszym pomysłem na święta jest grill i piwko na plaży, hehe

Poniżej zdjęcia i krótkie przedstawienie naszych kolegów i koleżanek po fachu, z którymi przez te ostatnie trzy miesiące spędzaliśmy po kilka dni w tygodniu. Trafiła się też parada świąteczna w Kerikeri i ślub naszych byłych pracodawców, Wattie’go i Diane, którym życzymy wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia!

20131204-062007.jpg

Oto nasz zakład pracy. Tutaj właśnie awokado spadają z linii sortującej (grading) i są pakowane w pudełka (packing), które z kolei wrzucane są na palety (stacking). Palety są później obwiązywane (straping) i wywożone do chłodni, gdzie czekają na export. Basia pracowała głównie na pakowaniu ale również na gradingu. Filipa nosiło wszędzie.

20131204-062414.jpg

Oto James. Wysoki, szczupły, maoryskie korzenie. Z reguły cichy ale potrafi przysadzić ripostą. Zapalony sportowiec i wielbiciel rugby. Sam jest trenerem i sędzią, trenował nawet w Europie. Dodatkowo maniak samochodowy (prawdopodobnie najczystszy samochód w całej Nowej Zelandii)

20131204-062422.jpg

Linia pakująca. Na pierwszym planie Gina, szkoli się na menadżera jakości. Na drugim planie Gerard, imigrant polityczny, był politykiem w Zimbabwe i jak wielu uchodźców z południowej Afryki musiał uciekać ze swojego kraju w czasach przemian.

20131204-062444.jpg

Poznajcie Nuku. Największy śmieszek całej hali i mistrz pudełek. Zapewnial rozrywke żartami i spiewami każdego dnia w pakowalni czy w sadach. 

20131204-062440.jpg

Tej pani nie znamy, idziemy dalej.

20131204-062429.jpg

Stackerzy – od lewej Tubbs i Mason. Tubbs na początku tylko pakował ale potem przerzucił się na stacking. Pracowaliśmy razem również w sadach – rasowy z niego “pracujący obibok”, zawsze wie jak robić mało ale wyglądać na zapracowanego. Mason przyszedł do pakowalni stosunkowo późno, od razu na stacking. Filip (jako starszy stacker) wprowadzał go we wszystkie tajniki 🙂

20131204-062450.jpg

Biuro. Na pierwszym planie Nuku i Hailey, biurowa głowa wszystkich operacji. W tle od lewej Raewyn, zastępca szefa oraz Diane, dla której pracowaliśmy przy organizacji ślubu oraz w Jej sadzie.

20131204-062455.jpg

Wiecznie niewidoczny bohater awokado – Sam. Kierowca wózka widłowego i ładujący wielkie kosze awokado do myjni i na taśmę. Strasznie sympatyczny gość, świetny mechanik i złota rączka. Filip miał z nim przyjemność pracować kilka razy w sadach przy cięższych zadaniach. Sam zawsze narzekał, że Filip za dużo gada i on musi robić wszystko za dwóch, hehe

20131204-062434.jpg

Pakowalnia z innej perspektywy – w tym miejscu pakuje sie palety do chłodni jak już się zapełnią. Strasznie nudna robota 🙂

20131204-062501.jpg

Sam po raz drugi. Biedaczek pracował cały dzień sam na tym zapleczu. Przynajmniej widoki miał ładne.

20131204-062509.jpg

“Waterblaster” we własnej… Przedmiotowości? Dzięki tej maszynie owoce wpadały na taśmę czyściuteńkie i pachnące świeżością.

20131204-062526.jpg

Kulisy linii pakujących czyli stanowisko przygotowywania pudełek (Nuku był w tym mistrzem, James niewiele odstawał). Przy bębnach z nalepkami Kevin, najlepszy szef na świecie.

20131204-062514.jpg

Druga klasa owoców też się nie marnowała – za brzydkie na eksport, za ładne na olej, czyli na lokalny rynek 🙂 James lubił pomagać, jak w pudełkach Nuku dawał sobie radę bez niego. Filip załapał się na tę fuchę na sam koniec, jak znudziło mu się strapowanie.

20131204-062530.jpg

Nuku raz jeszcze ze swoim zawolaniem: “All good in the hood?”

20131204-062541.jpg

Diane zawsze nosiło po całym zakładzie, bo miała najwolniejszą linię ze wszystkich. Często można ją było zobaczyć w dziwnych miejscach – tutaj przy bębnach naklejkowych.

20131204-062535.jpg

Czasem bywało nudno. Czemu więc się nie powygłupiać? Rolki były świetnym stołem DJ’skim

20131204-062545.jpg

Sezonozakończeniowe piwko na koszt zakładu. Z przekąskami. Przemiła atmosfera. Drugi od lewej Kevin, nasz szef. Wspaniały gość, nigdy nie widzieliśmy kogoś tak szczęśliwego i komunikatywnego. Więcej takich ludzi na naszej trasie!

20131204-062715.jpg

Parada świąteczna w Kerikeri. Wszędzie rzucali cukierkami i lizakami. A dentysta stał za rogiem i zacierał ręce 🙂

20131204-062742.jpg

Niektóre platformy były super przystrojone

20131204-062805.jpg

A ten Pan, jak się można łatwo domyśleć, robił niesamowitą furorę wśród dzieciaków

20131204-062817.jpg

Orkiestra z wokalistką, która dorównywała naszym kotom oraz z Panem, który grał na klawiszach łokciami. Swojsko!

20131204-062724.jpg

Kerifresh – nasza konkurencja w sadach i pakowaniu. Straaaaasznie wielka korporacja, zatrudniająca w sezonie paręset pracowników na dwie zmiany. Moloch.

20131204-062834.jpg

20131204-062908.jpg

Alpaki. Albo lamy. W każdym razie, sympatyczne stworzonka.

20131204-062926.jpg

Pan ryba był naszym faworytem – musiał się w tym stroju chyba nieźle uwędzić

20131204-062853.jpg

20131204-062732.jpg

20131204-062750.jpg

20131204-062941.jpg

Ceremonia ślubna Diane i Wattiego- Piękna uroczystość, piękne widoki, super pogoda i super atmosfera. Kiwi style!

20131204-063004.jpg

Pomysłowe zagrania Pana Młodego, w końcu był budowlańcem

20131204-063021.jpg

Tort weselny z kiwi akcentem w trakcie przygotowywania – tort Pavlova. Że to się od razu nie przewróciło… Koleżanki w fartuchach to świeże absolwentki Kerikeri High School, które obsługiwały całą imprezę. My tylko pomagaliśmy.

20131204-063032.jpg

Dobrze, że znalazł się ochotnik do przeniesienia tortu, bo nikt z nas nie chciał ryzykować. 

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s