Sielsko i wiejsko

Minęła zima (polskie lato), zaczęła się wiosna (w Polsce jesień) a my wciąż tu siedzimy. I tak do lata (Waszej zimy). Można by rzec nuda, ale wcale nie. Bardzo nam sie tu podoba. W koncu nie trzeba co chwila układać planów na nastepny dzień czy tydzień. Mamy mnóstwo czasu, żeby troche się powylegiwać, spróbować nowych rzeczy, pokontemplować, czy poprostu tyłek na słońcu wygrzać. Kasy trzaskamy niewiele, bo godzin wciąż mało, ale co począć. Robimy co możemy, zeby coś jeszcze urwać. Niemalże chodzimy od drzwi do drzwi z pytaniem o prace. Wszedzie słyszymy, że teraz taki sezon i mało roboty, ale jakieś nadzieje są. Już chyba cała okolica wie o tym, że chcemy pracować, wiec pewnie ktoś się w końcu zlituje.
W czasie pomiędzy zabieganiem o dolary, znajdujemy sobie mnóstwo zajęć na naszej posesji i w domu. Filip zasuwa w ogrodzie z piła mechaniczną, traktorem, młotkiem i innymi zabawkami starając się jakoś nadrobić zaniedbania gospodarzy, a jednoczesnie zostawić im po sobie dobre wrażenie. Ja (Barbara) staram się go w tym wspomóc, ale skupiając się jednak bardziej na domu. Tutaj zajęć też pod dostatkiem. Wyżywam się również nieco kulinarnie i sprawia mi to ogromną frajde, choć niestety czasem kończy się to oddymianiem kuchni i wyrzucaniem węgielków do kosza ;). Mimo wszystko głodni nie chodzimy, a ja wierze, że się udoskonalę. Swoją drogą to dość dziwne, że swoje pierwsze w życiu gołąbki czy pierogi zrobiłam dopiero w NZ. W Polsce takie potrawy wydają się zbyt nudne i oczywiste. Zawsze szuka się jakiejś egzotyki na talerzu, bo przecież polska kuchnia taka ciężka i niezdrowa. A wcale niekoniecznie. Widać trzeba wyjechać na drugi koniec świata, żeby się chociaż zdobyć na próbę. W dużej mierze to cikawość lokalesów nas do tego zmotywowała.
Nie przygotowaliśmy się jakos specjalnie na pytania o Polske, bo przecież jesteśmy polakami to wszystko w temacie wiemy.
Nie do końca to tak wychodzi czasem. Jak trzeba wymienić tradycyjne polskie potrawy to na myśl pierwszy przychodzi schabowy, co żadnym oryginałem nie jest. Potem pierogi – no tak to już część z nich słyszała i rozpoznaje (W niektórych kręgach nawet z miejsca można zebrać zamówienia na dowolne ilości. To mnie zaskoczyło, bo uświadomiłam sobie, że w życiu pierogów nie robiłam). Czasem jeszcze przypominał nam się bigos, ale aż strach było wspomnieć, bo co będzie jak zechca sprobować, a to deko skomplikowany i długi proces, mie wspominając już o tym, że kapusty kiszonej tutaj się nie kupi, wiec najpierw trzeba byloby ją ukisić :/
No więc co począć, kiedy chcemy upichcić coś swojskiego? Trzeba było przegrzebać internet i próbować ile sił. Pierogi troszke się rozpadały, ale w smaku dobre. Gołąbki wyszły pyszne. Dzisiaj pieczemy chleb, a mi chodzi po głowie pomysł na zrobienie i uwędzenie własnej kiełbasy, ale to może być troche daleko posunięta operacja, żeby budować wędzarke w ogrodzie w tym celu 😉 Zobaczymy.

Żeby nie było nudno, to wklejamy Wam troche obrazków nowych i zaległych z okolicy.
Naszymi ulubionymi miejscami do ogladania sa tutaj wodospady, ot taka odmiennosc krajobrazu i troche egzotyka. Kerikeri moze poszczycic sie wodospadem Rainbow Falls o wysokosci 27 metrow. Drugi ladny wodospad znajduje sie w Whangarei (Whangarei Falls) i jest wysoki na okolo 26 metrow. Trzeci i najmniejszy ale za to najszerszy to Haruru Falls w Paihia.
Odkrywamy rowniez plaze, ktorych jest tutaj troche, a na razie sa raczej puste. Namierzylismy do tej pory jedna z najladniejszych w okolicy (Matauri Bay) i nabralismy przy okazji ochoty na aktywnosci wodne. Trzeba przeszperac lumpeksy w poszukiwaniu potrzebnego sprzetu 🙂

Last minute update jest taki, ze w koncu znalezlismy pasujace na nas (i tanie) pianki do plywania, zeby w koncu przypuscic atak na ocean. Poszukiwania trwaly ponad tydzien odkad postanowilismy o wpisaniu tych pozycji w nasz budzet. Niestety, pomimo duzej ilosci lumpeksow w okolicy, ciezko bylo cos namierzyc. Nowe pianki w sklepach oscylowaly w granicach 150-400 dolarow, wiec nawet wyprzedaze nas nie urzadzaly… Finalnie Basia znalazla pianke Body Glove za 30 dolkow, Filip znalazl Adrenalin za 20. To sie nazywa okazja! Zwlaszcza, ze obie w ogole nie zniszczone. Teraz trzeba tylko przetestowac. Moze jak nam sie spodoba, to poszukamy jeszcze pletw, masek, rurek? Kto wie…

Rainbow Falls po sąsiedzku od nas. Latem ponoć świetne miejsce na orzeźwiającą kąpiel pod wodospadem lub konkretna trampolina dla odważniejszych
20131002-045016.jpg

Rainbow Falls c.d.
20131002-045038.jpg

Rainbow Falls
20131002-045101.jpg

Rainbow Falls – kontemplacja
20131002-045124.jpg

Kiwi nie spotkaliśmy, ale można próbować po zmroku
20131002-045136.jpg

Haruru Falls w miasteczku Paihia na południe od nas
20131011-082524.jpg

Matauri Bay – nasz ulubiona zatoka (dotychczas)
20131011-082659.jpg

Woda jeszcze zimna, ale w piankach udało nam się wczoraj popływać 🙂
20131011-082707.jpg

Matauri Bay- filterek 20131011-082853.jpg

Paihia – punkt widokowy
20131011-082907.jpg

A z tego punktu widać zatoke, ale nie tylko
20131011-082915.jpg

Pa – kiedyś wioska maoryska z punktem widokowym na zatokę do której wpłynęli jedni z pierwszych misjonarzy, założycieli Kerikeri20131012-102842.jpg

Our crib 😉 – backyard
20131012-102924.jpg

Our crib – frontyard
20131012-102940.jpg

Wypieki – Cheese Puffs
20131012-102959.jpg

Matauri Bay (znów) – wejście na plaże
20131012-103019.jpg

Ying i Yang – nasi podopieczni
20131012-103242.jpg

Paihia – mister v8 🙂
20131012-103320.jpg

Paihia – mister v8 ujęcie drugie
20131012-103351.jpg

Matauri Bay (tak zeby było jasne, ze to nasza ulubiona)
20131012-103218.jpg

Naprawde ulubiona 😀
20131012-103655.jpg

Wybaczcie bałagan, ale i tak dwa tygodnie się zbieraliśmy do opisania tych zdjęć. Lepszy bałagan niż nic.
Rozleniwiliśmy się chyba 😛

Na koniec, dla wytrwałych, smaczek wyłapany z radia. Wchodzi w ucho 🙂

Advertisements

3 Comments Add yours

  1. knajpe otworzcie, bedziecie pytac “cio dla pan?” i mowic “kuciak”, oni tam pewnie kupia taka egzotyke, nawet schabowy i bigos moze być interesujący:-)

    1. fszczesniak says:

      Nie bylby to zly plan 😉 Najpier jednak trzeba zobaczyc reszte swiata

  2. K. Sz. says:

    Patea Maori Club bardzo, bardzo… Wpis także. Dzięki, że o nas pamiętacie.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s