Onehunga – czytaj jak Ci się podoba

Czas najwyzszy znow cos szrajbnac, w koncu siedzimy w nowym miejscu juz drugi tydzien.
Opuscilismy Warkworth w dobrych humorach, pogoda dopisala, no i mielismy juz troche dosc naszych gospodarzy, ktorzy stawali sie lekko irytujacy swoim balaganiarstwem i chaotycznym stylem zycia. Gdy juz dojechalismy do AKL, podrzucilismy plecaki do znajomej skrytki w hostelu Nomads i udalismy sie na dlugi, odswiezajacy spacer w kierunku parkow miejskich. Jedne mniejsze, drugie wieksze, trzecie bardzo majestatyczne (auckland domain). W jednym z parkow trafilismy do ogrodow zimowych, gdzie moglismy podziwiac szereg pieknych roslin, zarowno tropikalnych jak i czesciej spotykanych ale w rzadkich odmianach (byly nawet rosliny miesozerne!).
Po kilku godzinach i malym lanczu wrocilismy po plecaki i ruszylismy do naszych nowych gospodarzy, do dzielnicy Onehunga.
Tutaj wyjasnimy zart tytulowy – wiele nazw w NZ ma korzenie maoryskie, a wiec wymowa ich jest rowniez spokrewniona z jezykiem maori. Tubywalcy wymawiaja wiec te nazwe “onehanga”, w odroznieniu od np. Australijczykow, ktorzy potrafia czytac ten wyraz jako “łanhandzia” (zasluszane true story!).
Sama dzielnica ma korzenie czysto robotnicze, poniewaz byla waznym portem przeladunkowym (do portu w auckland trzeba bylo oplywac cala wyspe, czyli 7 dni w plecy) oraz graniczy z Penrose, ktora to jest dzielnica czysto industrialna. Onehunga sama w sobie jest bardzo zielona, schludna i zachecajaca. Na kazdej ulicy stoja ladne drewniane domki z przystrzyzonymi zywoplotami i trawnikami lub ogrodkami. Jest cicho i przyjaznie.

Czas spedzalismy tutaj głównie na poszukiwaniu samochodu do dalszych wojaży z opcja spania w środku. Szło to różnie, był moment zwątpienia i oczywiscie zaraz nastepnego dnia trafiła się taka okazja, ze zobaczylismy, sprawdzilismy, a nastepnie kupiliśmy w ciągu kilku godzin. I mamy go!
Oprocz poszukiwań środka transportu prowadziliśmy również poszukiwania pracy i dalszego zakwaterowania. Wczoraj udalo nam się załapać na 3 miesiące darmowego zakwaterowania w zamian za opiekę nad kotem i domem w ramach trustedhousesitters;) (wspaniala opcja dla tych ktorzy podróżują z ograniczonymi finansami i nie chcą ciągle być czyimś gościem). Jeszcze tylko musimy się spotkać z właścicielami tegoż przybytku i zaprezentować się z najbardziej odpowiedzialnej i dojrzałej naszej strony 😉 Jeśli wszystko pójdzie dobrze to bedziemy mieli stabilne lokum do 4ego grudnia w okolicy miasteczka Kerikeri w rejonie Bay of Islands na północy. Jest to bardzo piekny i w zasadzie najcieplejszy rejon NZ. Także jeżeli ktoś z Was zamierza nas odwiedzić, to najbliższe 3 miesiące będą idealne! A od listopada jest juz dosc upalnie w NZ;) Jedyne nasze zmartwienie to, że na północy jest najwyższe bezrobocie, więc możemy mieć trudności ze znalezieniem źródła zarobku. Wierzymy jednak, że damy radę. Szkoda byłoby zmarnować taką okazje na długoterminowe zakwaterowanie. Na północy jest sporo farm, wiec jest jakaś szansa, że znajdzie się coś dla nas. Trzymajcie kciuki!

Do Kerikeri ruszamy w niedziele rano, także w auckland jestesmy ostatnie dwie noce. W tym czasie zamierzamy podziękować wszystkim życzliwym duszom, które nas tutaj bardzo wspomogły w poszukiwaniach. Szczególne podziękowania należą się szalonemu mechanikowi Glenn’owi z sąsiedztwa, który sprawdził naszą furke za free i pomagał nam bardzo aktywnie w jej namierzaniu. Dzisiaj zatem spędziliśmy dzień w kuchni, piekąc tony ciastek dla Glenn’a, naszych hostów i zaprzyjaźnionych włosko-rumuńskich właścicieli pizzerii i kawiarni.
Jutro, jak pogoda dopisze, wybierzemy sie na plażowy piknik z naszymi hostami i ich przyjaciółmi na zachodnie wybrzeże na wysokości Auckland, gdzie ponoć są najpiekniejsze i prawie puste
surferskie plaże w naszym rejonie.

Pogoda ostatnio nas nie rozpieszcza, bo ciągle pada i jest zimno, ale do poszukiwań samochodu nie była nam bardzo potrzebna. Teraz liczymy mocno na to, że sie poprawi i pozwoli na eksplorowanie północy.

Kampus studencki, Uniwersytet Auckland. Cisza przedwyborcza.
20130830-020048.jpg

Wyborcza studencka walka na papierze
20130830-020058.jpg

20130830-020111.jpg

20130830-020119.jpg

Ogród zimowy przy Auckland Domain. Drzewo kakaowca.
20130830-020134.jpg

20130830-020202.jpg

Drzewo mango.
20130830-020148.jpg

20130830-020210.jpg

Orchidea
20130830-020224.jpg

Bananowiec.
20130830-020233.jpg

Hinduska roślina “sznur”
20130830-020244.jpg

Kwiat “na otro”
20130830-020305.jpg

Owoce Jack’a
20130830-020256.jpg

Ogród zimowy, szklarnia tropikalna
20130830-020319.jpg

Duffodils
20130830-020342.jpg

Suchar wiszący
20130830-020326.jpg

Fioletowa kapusta
20130830-020352.jpg

Szklarnia jesienna
20130830-103610.jpg

Przerośnięta koniczyna
20130830-103629.jpg

Muchołapka
20130830-103641.jpg

Prawie jak nasze, rodzime
20130830-103657.jpg

Duffodil i fajfus 🙂
20130830-103708.jpg

Duffodil raz jeszcze
20130830-103719.jpg

Bratek całkiem klasyczny
20130830-103729.jpg

Duffodil po raz ostatni (bardzo modny w tym sezonie)
20130830-103738.jpg

Chiński lampion
20130830-103757.jpg

Dzwonkowate przerośnięte
20130830-103819.jpg

Paprociarnia
20130830-103844.jpg

20130830-103922.jpg

Dziedziniec ogrodu, modne miejsce piknikowe
20130830-103935.jpg

Muzeum Auckland Domain
20130830-103952.jpg

Widok oddolny
20130830-104002.jpg

Małpa
20130830-104030.jpg

Rhesus
20130830-104041.jpg

Kapitan Springs czyli rudy stróż naszej kwatery, Onehunga
20130830-104104.jpg

Rumuńskie dziecko na wychodnym
20130830-104114.jpg

One tree hill
20130830-104140.jpg

Wspinaczka ma się ku końcowi
20130830-104151.jpg

Czarna owca czyli Shawn the sheep
20130830-104206.jpg

Znajdź owcę
20130830-104238.jpg

Aleja żonkilowa
20130830-104250.jpg

Obserwatorium w parku one tree hill. Bardzo ciekawa wystawa.
20130830-104323.jpg

Teleskop z historycznej wyprawy polarnej
20130830-104312.jpg

Znaczki z wypraw Apollo
20130830-104348.jpg

20130830-104358.jpg

W złotej kuli na księżycu
20130830-104411.jpg

20130830-104434.jpg

Uroczysta kolacja urodzinowa w chinolu przed koncertem jazzowym
20130830-104449.jpg

Koncert, graja studenci School of music, 2 semestr, wstęp wolny
20130830-104503.jpg

Pizza za ładny uśmiech od właścicieli naszej zaprzyjaźnionej knajpki włoskiej. YUM!
20130830-104521.jpg

Advertisements

13 Comments Add yours

  1. Ewa Danielak says:

    Byście się swoją furką pochwalili 🙂

  2. K. Sz. says:

    Czy w NZ płaci się podatek od kupowanego samochodu, tak jak w Polsce?

    1. fszczesniak says:

      Nope. Gdy kupujesz samochod musisz wypelnic formularz (dostepny na poczcie) w dwoch wersjach – jedna sprzedawca wysyla poczta do urzedu, druga zabiera kupujacy do przerejestrowania. Samo przerejestrowanie odbywa sie na poczcie, trwa 3 minuty i kosztuje 9 dolarow.

      1. K. Sz. says:

        Ciekawe rozwiązanie, proste. Ale żeby rejestrowanie pojazdu odbywało się na poczcie? Musi być duże zaufanie do obywatela. Ale dowody rejestracyjne są, prawda?

      2. fszczesniak says:

        Tak naprawde zglaszasz tylko zmiane wlasiciela pojazdu, ktory widnieje w systemie. Nie ma dowodow rejestracyjnych, dostajesz tylko potwierdzenie zmiany i od tego momentu blachy jak i fura sa przypisane do Ciebie.

  3. Basiu, a ta “minka” w czapeczce to chyba specjalnie dla mnie, co?

    1. Anacopoco says:

      Trudno powiedziec. Biedne dziecko tak wygladalo, zrobilismy zdjecie nie zadajac pytan 😉

  4. Kochane dzieciaki, widzę, ze zdjecia robicie piękne.Autko i opieka nad kotem to super osiagnięcie.A czy kontakt, który przesłałam, do znajomego z Biura Imigracyjnego NZ , na coś Wam się przydal? Korzystajcie z niego!
    Kiedy mozemy się znów widzieć na SKYPE? zeby pogadać? teraz chyba terminarz się zmienił? usciski mama

  5. Kochani, Zaproszenie do NZ napewno kuszące, ale dla mnie nierealne…..moze dla “naszej” Kasi bardziej…czy innych bliskich czy znajomych…..

    Trzymajcie się dzielnie! całuję mama

  6. No i nie ukrywam radosci, jak widzę zdjęcia z jedzeniem, bo to znaczy, ze głodni nie chodzicie 🙂

    1. fszczesniak says:

      Zdjecia sluza nam przewaznie do dokumentacji rzeczy ciekawych, lub istotnych dla wpisu. Staramy sie unikac dokumentacji czynnosci oczywistych i przyziemnych. Zapewniamy jednak, ze jemy calkiem dobrze i nie glodujemy. Poki co, raczej rosniemy w sile, niż marniejemy, takze nie ma powodow do zmartwien 🙂

  7. No i widzę, że dotarliscie już na KSIĘŻYC….:) ….

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s