Warkworth – miasteczko z katalogu

No i bach, mija miesiac odkad ruszylismy z Polski na drugi koniec swiata! Szczerze, nawet nie zauwazylismy kiedy to przelecialo. Wciaz nie jesteśmy pewni czy jetlag nas opuścił, bo po zdrowych 10h snu, codziennie mamy spore problemy z dobudzeniem sie ostatecznie. Po przeskoczeniu połowy świata na poczatek, teraz zwiedzamy zdecydowanie powoli. Rozpoczęliśmy dopiero swój drugi wolontariat i wciaż jesteśmy w rejonie Auckland, gdzie ladowaliśmy. No ale komu jak komu, ale nam sie nigdzie nie spieszy ;). Na zwiedzanie NZ mamy cały rok, ale wolontariaty, daja nam niepowtarzalna okazję do poznania codzienności Kiwi-rodzin z bliska, na własnej skórze, na własne oczy i uszy, aż do bólu. Nie zazna tego żaden backpacker w hostelu, ani nadziany emeryt w hotelu. Nie ukrywamy jednak, ze miesiac stacjonowania bez większych ruchów zaczyna nam sie dawać we znaki. Już coraz częściej sprawdzamy oferty Vanów na sprzedaż, marzac o chwili kiedy wrzucimy nasze plecaki, materac i jakies niezbedne bakbetle na tylne siedzenie i ruszymy na odkrywanie NZ, zostawiajac miasta i miasteczka jak najdalej za soba.

Do rzeczy. Jestesmy w Warkworth, malej miescince w regionie Matakana, ktora znana jest z win i dobrego, kiwi-jedzenia. No i jest bardzo malownicza, oczywiscie 🙂 samo Warkworth polozone jest ok 45 minut na polnoc od Auckland, przy glownej drodze na polnoc wyspy. Dlatego tez bardzo latwo sie tutaj dostac, zarowno samochodem jak i autobusem. My dojechalismy liniami “nakedbus” czyli jednym z tanich przewoznikow w nowej zelandii. Jak na taniego przewoznika, standard bardzo wysoki – nowe siedzenia, pachnace wnetrze, czysto, ogrzewanie i klima na piatke, a kierowca na smartfonie ma wszystkie informacje na temat swoich pasazerow (kto, skad i dokad jedzie). Sama podroz minela bardzo szybko, nie zdażyliśmy nawet się zdrzemnać. Na miejscu czekal na nas Geoff, nasz nowy host. Załadowalismy sie do jego vana i po minucie bylismy na miejscu.
Warkworth Lodge, to przytulny motel/hostel na samym poczatku głównej ulicy miasteczka. Oferuje rozne rodzaje zakwaterowania w roznych cenach – budzetowe pokoje dla podrozujacych plecakowcow, pokoje goscinne dla wygodnych emerytow, wolnostojace studia dla lubiacych niezaleznosc. Niektore maja tylko lozko, niektore nawet wlasna kuchnie, prysznic, wanne i taras. My dostalismy pokoj, ktory jest polaczeniem plecakowca z wygodnym emerytem, tyle, ze nie wiemy ile w nim bedziemy, bo jesli sie okaze, ze znajda sie na niego chętni to bedziemy zmuszeni zwiedzić inne pokoje, wolne w tym czasie. Wiadomo, klient zawsze gora. Układ jako wolontariusze mamy taki, że pracujemy 4 dni w tygodniu po 8h, a 3 pozostałe dni mamy wolne. W zamian za to mamy bardzo eleganckie i wygodne zakwaterowanie, razem z wyżywieniem przy jednym stole z rodzina właścicieli. Nasza praca sprowadza sie do obowiazkow pokojówki i recepcjonistki. Póki co uczymy sie idealnego słania łóżek i polerowania wszystkiego. Mocno rozbudowane recepcyjne obowiazki jeszcze przed nami. Właściciele maja tutaj obmyślony każdy drobny szczegół wiec staramy sie nie psuć planu 😉 Na powitanie dostalismy nawet wielostronicowy manual o tym co mozemy, co powinnismy, czego niekoniecznie, jak sprzatac, jak rozmawiac z goscmi, jak korzystac z pralki, odkurzacza, sciereczek ( tak! Maja jakies turbozaawansowany zestaw sciereczek, ktory szczerze mowiac, bardzo ułatwia nam zycie ;))
Nasze wyzsze wyksztalcenie turystyczne nie bardzo sie nam poki co przydało, ale kto wie, moze to bedzie własnie ten moment.

Oprocz samych noclegów, nasi gospodarze organizuja także przeróżne wycieczki fakultatywne np. Degustacje win, jedzenia, a także organizuja wesela a szczegolnie zakwaterowanie gosci oraz transporty limuzyna vip i takie takie.
Jacuzzi i calkiem spory basen poki co nie zrobily na nas wiekszego wrazenia. Wyglada na to ze sie rozpuscilismy nieco. No i temperatury na zewnatrz wciaz troche za niskie. W zwiazku z tym jak nie pracujemy, to duuzo chodzimy po okolicy. Odwiedzilismy dotychczas sasiednie miasteczko Snell’s Beach, gdzie kupilismy trampki w Warehousie (tanie, sieciowe mydło i powidło), przeszlismy sie na plaże i trzeba bylo wracac. Wizyta była krótka, poniewaz droga “tam” zajela nam prawie 3h wzdluz dosc ruchliwej trasy, ktora probowalismy troche ominac i nadlozylismy drogi. Wracajac bylismy nieco sprytniejsi i zlapalismy “stopa”. To kolejny raz nam pokazalo jak bardzo przydalby sie samochod od czasu do czasu i jak NZ nie jest przystosowana do pieszej turystyki. Brak chodnikow to jedno, ale najgorsze jest to, ze nie ma dróg “na przełaj” bo wszystko, naprawde wszystko jest ogrodzone i prywatne. Nie zostawiaja nawet waskiego przejścia pomiedzy działkami. Okropnie nas to irytuje. Mamy nadzieje ze im dalej od miast i zabudowan, tym mniej bedzie tych ogrodzen.
Oprocz tego spaceru, zaliczylismy takze kilka innych po bliskiej okolicy. Ulice willowe w Warkworth wygladaja jak okladka katalogu “live in american dream” dla seniora. Wszystkie trawniczki rowniutkie, zieloniutkie, samochody wypolerowane, gospodarze na werandzie usmiechnieci, wszystko pod linijke. Niby pieknie, ale az przerazajaco. W trakcie tych spacerow zaszlismy tez do parku i muzeum jednoczesnie gdzie podumalismy w deszczu pod 800letnim drzewem Kauri.

Póki co tyłka nam nie urwało z wrażenia, ale jest bardzo ładnie, miło i przyjemnie. Jak na wczasach 🙂 A w dni pracujace nawet sie specjalnie nie rozgladamy, bo zaczynamy rano po śniadaniu, a kończymy koło 5ej popołudniu, kiedy na dworze już sie po mału ściemnia. Za nami pierwszy tydzień, przed nami jeszcze trzy. Później chyba wrócimy w rejony Auckland, aby namierzyć 4 kółka ze spaniem 😉 Mamy wstepnie umówione kolejne 2 tygodnie wolontariatu. A potem to już wiosna, więc wszystko się będzie samo…I bajla 🙂 Cheers!

20130727-074356.jpg
Kwiatek “szpica”, bardzo popularny w tutejszych ogrodkach

Krowy z ciekawoscia przygladaja sie nam-przechodniom. Pewnie dlatego, ze nie jedziemy samochodem 🙂

20130727-074459.jpg
Chodnikow brak, masakra

20130727-074528.jpg
Widoczki

20130727-074549.jpg
I widoczki ciag dalszy

20130727-074540.jpg
Mala wycieczka bocznymi drogami zakonczona oczekiwaniem na stopa

20130727-074519.jpg
Na szlaku

20130727-074558.jpg
Jak najlepiej zwodowac lodke? Traktorem!

20130727-074608.jpg
Karmienie mew niedobrymi chipsami. Dla nas niedobre dla nich wrecz przeciwnie 🙂

20130727-074617.jpg
Ptasi entuzjazm

20130727-074635.jpg
Filipi entuzjazm

20130727-074627.jpg
Koniec chipsow!

20130727-074642.jpg
Snells beach

20130727-074655.jpg
Snells beach

20130727-074704.jpg
A takie drzewka rosna tu bardzo czesto. Super choinka na gwiazdke!

20130727-074712.jpg
Wejscie do parku, gdzie stoi stare drzewo Kauri

20130727-074740.jpg
Oto i ono…

20130727-074725.jpg
W calej okazalosci

20130727-074758.jpg
I nawet podpisane

20130727-074818.jpg
Obok drzewa muzeum Warkworth

20130727-074811.jpg
W takich domkach mieszkali zolnierze USA podczas szkolenia przed kampania na pacyfiku. Wokol Warkworth bylo mnostwo tego typu obozow.

20130727-074826.jpg
A kuku

20130727-074914.jpg
A takie rosna na pastwiskach. Tyle, ze nie pachna tak jak nasze.

20130727-074924.jpg
Warkworth

20130727-074954.jpg
Warkworth again

20130727-074942.jpg
Park tuz przy miasteczku

20130727-074933.jpg
Ten sam park…

20130727-075020.jpg
Rzeka przy miasteczku. Mahurangi river. Odplyw.

20130727-075033.jpg
Jane Gifford – odrestaurowany scow, czyli transportowa lodz plaskodenna. Wiele miasteczek takich jaki Warkworth moglo powstac dzieki tym lodziom.

20130727-075056.jpg
Prawda, ze przedmiescia w stanach?

20130727-075044.jpg
Jane Gifford z bliska

20130727-075122.jpg
Wine tasting w RSA (klub weterana). Dziesiec win, ocenianie smaku, zapachu, koloru, srednie statystyczne i zabawa w najlepsze. Najlepsze wino wieczoru zostaje winem miesiaca i mozna je kupowac w barze.

20130727-075144.jpg
Fiolet rzadzi

20130727-075113.jpg
Dla ciekawskich – lista win z testowania. Winiarnia Selaks.

20130727-075133.jpg
Doborowe towarzystwo. Tuz obok Basi nasz host – Goeff

20130727-075152.jpg
Sooooo much to see in Matakana!!!!!!

20130727-074833.jpg
Do tego typa sie nie przyznajemy

20130727-074858.jpg
Taras widokowy na sciezce w rezerwacie Kauri. Czesc sciezki widokowej biegnacej przez caly park.

20130727-074847.jpg
tutaj ta przepiekna sciezka. Cala zbudowana z donacji i wysilkiem ochotnikow. Przed wejsciem trzeba dokladnie wyczyscic buty i wydezynfekowac podeszwy, poniewaz Kauri sa bardzo chronione przed wszelkimi chorobami.

12 Comments Add yours

  1. Ed says:

    A może to wszystko dlatego, że chodzicie do góry nogami…
    Pozdrawiam Ed

    1. fszczesniak says:

      Nie, to Wy chodzicie do gory nogami 🙂

  2. Kate47 says:

    Halo, halo,
    zaintrygowana Waszym postem natychmiast uzupełniłam swoją wiedzę na temat drzew Kauri. Chyba mam takie małe w domu – araukarię. Dzięki za podpisy pod zdjęciami. Tak trzymać.
    Buziaki.

  3. K. Sz. says:

    Podpisy pod zdjęciami super. Zdjęcia ogląda się dużo lepiej. Z tekstu i fotek można się dowiedzieć naprawdę sporo o NZ. Prosimy o kolejne relacje.

    1. fszczesniak says:

      Zajelo nam to caly wieczor (same podpisy)

      1. K. Sz. says:

        Ale efekt jest bardzo, bardzo… Najbardziej podobał mi się “Fiolet rządzi”.

  4. Kate47 says:

    A mnie “Filipi entuzjazm”. Wraz ze zdjęciem, oczywiście.

  5. markoz says:

    Kolejne wpisy coraz lepsze!

  6. Iga Bera says:

    jak to zalawic by udac sie na wolontariat do NZ ?

    1. fszczesniak says:

      Podstawa to zalapac sie na working holiday visa lub inny program wizowy ktory pozwala Ci dluzej przebywac w NZ i pracowac dorywczo. Jak to juz masz to najlepiej szukac takich ofert na stronie helpx lub woofing. My korzystalismy z tego pierwszego. Dosc ciezko jest sobie taki deal zalatwic nie bedac jeszcze w nz bo dla Twojego potencjalnego gospodarza to jest za duze ryzyko ze sie nie stawisz. Nie szkodzi jednak probowac. Jak masz juz bilet i wiesz gdzie i kiedy bedziesz to szukasz aktualnych ogloszen i aplikujesz. Jest tego tyle ze raczej nie ma problemu zeby cos znalezc nawet na ostatnia chwile jak juz jestes miejscu.

    2. fszczesniak says:

      Adresy stron http://www.helpx.net i http://www.wwoof.co.nz
      Oba wymagaja oplaty czlonkowskiej wiec najlepiej chyba wybrac sobie jeden 🙂

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s